Łukasz Janik dla WokółRingu: Czuję się dobrze i myślę, że szybko wrócę do formy.

Zapraszamy do zapoznania się z rozmową, której udzielił nam były pretendent do pasów IBO i WBC w kategorii cruiser Łukasz Janik (28-3, 15 KO). Po raz ostatni Łukasz boksował 22 maja 2015 roku w Rosji, przegrywając przed czasem z ówczesnym championem WBC Grigoryem Drozdem. W ostatnim czasie 31-letni pięściarz wznowił treningi i czeka na swój powrót na ring. W rozmowie Łukasz Janik nawiązuje między innymi do: ostatniej walki z Drozdem, aktualnej formie, potencjalnym rewanżu z Mateuszem Masternakiem, walkach z aktualnymi mistrzami dywizji cruiser oraz planach na przyszłość.

WokółRingu: Po raz ostatni walczyłeś 22 maja 2015 roku. Wówczas na gali w Rosji  biłeś się o pas mistrza świata WBC w kategorii cruiser z Grigoryem Drozdem.  Przegrałeś z Rosjaninem w 9 rundzie. Pamiętamy, że nie miałeś zbyt dużo czasu na przygotowania do tamtej walki. Myślisz, że gdybyś wtedy przeszedł pełen okres przygotowawczy to mógłbyś jak najbardziej zdobyć pas?

Łukasz Janik: Tak, do walki z Drozdem przygotowywałem się lekko ponad tydzień, gdyż na ostatnio chwilę dowiedziałem się o możliwości walki o pas. Takich walk się nie odmawia. Gdybym przeszedł pełen okres przygotowawczy – wróciłbym z pasem. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, że nie zostałem znokautowany w 9 rundzie, tylko padłem z wycieńczenia. Walczyłem do ostatniej chwili. Bardzo osłabił mnie jeszcze nieprzepisowy cios w 7 rundzie, w potylice. Normalnie za takie uderzenie po stopie Drozd powinien być zdyskwalifikowany, ale wiadomo nie w Rosji.

WokółRingu: W ostatnim czasie widać, że dość ostro powróciłeś do treningów. Z czego wynikała tak długa przerwa w twojej karierze?

Łukasz Janik: Przede wszystkim z problemów zdrowotnych, ale nie ukrywam, że również z  kwestii prywatnych. W listopadzie 2015 roku, gdy byłem w Dublinie na obozie przygotowawczym po 2 tygodniach treningów, a dokładnie 20 dostałem z dnia na dzień wirusowego zapalenia płuc i jelit. Gdyby nie szybka reakcja mojego serdecznego kolegi Igora, któremu bardzo dziękuje, że od razu ,gdy po powrocie z pracy i zastał mnie w krytycznym stanie to zawiózł mnie do szpitala, tam upadłem na ziemie przestałem oddychać i byłem nieprzytomny, jedynie serce mi biło. Lekarze powiedzieli, że gdyby nie moja forma w jakiej bylem i to, że serce pompowało tlen z mięśni do mózgu –  już bym nie żył, albo byłbym sparaliżowany.

WokółRingu: Jak aktualnie wygląda sprawa z twoim zdrowiem? Niedawno między innymi przeszedłeś zabieg operacji kolana. 

Łukasz Janik: Ze zdrowiem już dobrze. Dwa tygodnie temu miałem operacje kolana, wszczepiono mi syntetyczne więzadło krzyżowe, a wczoraj odstawiłem kule.

WokółRingu: Kiedy masz zamiar wrócić na ring?

Łukasz Janik: Jak dobrze wszystko się poukłada to kwiecień, maj i będę gotowy do pojedynku.

WokółRingu: Jak wygląda sytuacja z twoim kontraktem z grupą KnockOut Promotions? Obowiązuję cię jeszcze ta umowa, czy jesteś teraz tzw. „wolnym strzelcem” ?

Łukasz Janik: W kwietniu ubiegłego roku wygasł mi kontrakt, więc jestem „wolnym strzelcem”, jak to nazwałeś.

WokółRingu: Czy od momentu twojej ostatniej, przegranej otrzymałeś jakieś ciekawe oferty walk z czołowymi pięściarzami kategorii cruiser? 

Łukasz Janik:  Pod koniec zeszłego roku dzwonił do mnie Tomasz Babiloński z propozycją walki z Cieślakiem, ale z tego, co wszyscy wiemy nie wchodzi to w grę, w chwili obecnej. Odzywał się też promotor Youri Mutshafu Kalengi, Gary Hyde.

WokółRingu: Co Łukasz Janik chce osiągnąć jeszcze w tym sporcie? Ty jak sam mówisz chciałbyś zdobyć pas mistrza świata. Już dwa razy miałeś okazję walczyć o tytuł, dwa razy przegrałeś – 2 listopada 2011 roku z Olą Afolabim o pas IBO, a w ostatniej walce z Drozdem o tytuł WBC. Myślisz, że to może się udać i zdobędziesz w końcu tytuł?

Łukasz Janik: Tak, w USA niewiele zabrakło – przegrałem dwa do jednego. Byłem tam kilka dni przed walką – to zdecydowanie za krótko. Czułem to w ringu. Z Drozdem walczyłem nieprzygotowany. Jak to mówią do trzech razy sztuka. Teraz kilka walk, żeby dostać tą wymarzoną o pas.

WokółRingu: W 2009 roku na gali Polsat Boxing Night przegrałeś przed czasem z Mateuszem Masternakiem. Przez kolejne lata domagałeś się i liczyłeś na to, że promotorzy doprowadzą do waszego rewanżu. Ostatnio „Master” zakończył współprace z grupą Sauerland Event. Rozumiem, że ty nadal chcesz tego rewanżu z Masternakiem?

Łukasz Janik: Tak, chciałbym się zrewanżować. Wtedy go zlekceważyłem i wyszedłem do walki totalnie zdekoncentrowany. Zresztą sędzia za wcześnie mnie poddał, chciałem dalej walczyć i po drugim liczeniu czułem się lepiej, niż po pierwszym, ale cóż wyszło, jak wyszło. Jednak ostatnie słowo będzie należeć do mnie.

WokółRingu: Swego czasu bardzo dużo mówiono o twojej potencjalnej walce z Michałem Cieślakiem. Ostatnio u Michała wykryto, iż w walce z Nikodemem Jeżewskim był na dopingu. Chciałbyś się jakoś do tego odnieść?

Łukasz Janik: To jego sprawa, czym się faszeruję.

WokółRingu: Polska kategoria cruiser jest coraz bardziej ciekawa. Czy rozważasz w najbliższej przyszłości walki z rodakami np. Krzysztofem Włodarczykiem, Krzysztofem Głowackim, Mateusz em Masternakiem, czy młodym Adamem Balskim?

Łukasz Janik: O Masternaku już wspominałem, Balskiego nie znam, więc byłby to chyba krok w tył dla mnie. Jeśli pojawiłaby się propozycja walki z pozostałymi, dwoma Krzysztofami to dlaczego nie? Lubimy się, bardzo ich szanuje, ale to jest sport – czysta rywalizacja sportowa, bez grama złych emocji. 

WokółRingu: Miałeś długą przerwę zatem jak wygląda aktualnie twoja forma? Ile ważysz? Powrót w kategorii cruiser, czy możliwa też walka w wadze ciężkiej? 

Łukasz Janik: Miałem przerwę, ale to nie oznacza, że była to przerwa od treningów. Przed operacją zrobiłem pięćdziesiąt treningów. Dzień przed zrobiłem nawet osiem rund „zabawy w boks”. Czuję się całkiem dobrze i myślę, że szybko wrócę do formy.

WokółRingu: Patrząc na dzisiejszą czołówkę wagi cruiser, na dzisiejszych mistrzów – Tony Bellew, Marco Huck, Denis Lebedev i Murat Gassiev – jak plasujesz siebie i oceniasz swoje możliwości, szansę w walce z tymi pięściarzami? Dobrze przygotowany Janik może walczyć z nimi, jak równy z równym?

Łukasz Janik: Myślę, że tak. Pokazałem to już w ringu nawet nieprzygotowany do momentu, gdy zabrakło mi tlenu.

WokółRingu: Jakie masz cele na ten 2017 rok? Ile walk chciałbyś stoczyć?

Łukasz Janik: Zbyt wcześnie na planowanie. Czas pokaże to, jak będę się regenerował po operacji. Najchętniej stoczyłbym ze trzy pojedynki.

WokółRingu: Chciałbyś przekazać coś swoim kibicom?

Łukasz Janik: Dziękuję tym, co we mnie cały czas wierzą, doceniają moje serce do walki i to, że nie boję się wyzwań.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s